Coraz częściej na polskim rynku energii dochodzi do sytuacji, w której odbiorcy mogą nie tylko nie płacić za pobraną energię, ale wręcz otrzymywać za nią wynagrodzenie. Zjawisko ujemnych cen, jeszcze kilka lat uznawane za rzadką anomalię, obecnie staje się regularnym elementem notowań na Towarowej Giełdzie Energii. Dla firm z sektora MŚP, które potrafią elastycznie zarządzać swoim zużyciem, otwiera to nowe możliwości optymalizacji kosztów.
Dlaczego energia bywa “na minusie”?
Mechanizm powstawania ujemnych stawek wynika z chwilowej nadpodaży energii w systemie elektroenergetycznym. Gdy warunki atmosferyczne sprzyjają pracy elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych, a zapotrzebowanie odbiorców jest niskie (np. w weekendy czy święta), wytwórcy, którzy nie mogą szybko wyłączyć źródeł, zmuszeni są sprzedawać energię poniżej kosztów. W efekcie giełdowa cena spada poniżej zera, a podmioty pobierające prąd w takich godzinach otrzymują zapłatę za jego odbiór.
Dynamika zjawiska – od 19 do 315 godzin w trzy lata
Dane giełdowe pokazują gwałtowny wzrost częstotliwości występowania ujemnych cen. W 2023 roku odnotowano zaledwie 19 takich godzin, głównie podczas jesiennych i zimowych wiatrów. Rok później, wraz z przyrostem mocy słonecznej, liczba ta wzrosła do 186, a w 2025 roku osiągnęła rekordowe 315 godzin, a stawki spadały nawet do -500 zł/MWh. W 2026 roku trend się utrzymuje – pierwsze ujemne ceny pojawiły się już 1 stycznia, a do końca marca zanotowano 32 godziny z ujemnymi stawkami. Najniższy historyczny poziom osiągnięto 5 kwietnia, gdy cena godzinowa spadła do -900 zł/MWh. W weekend wielkanocny ujemne ceny utrzymywały się przez 18 godzin, a w poniedziałek po świętach – przez kolejne 4 godziny.
Eksperci rynku energii podkreślają, że dopóki w Polsce nie powstaną wielkoskalowe magazyny energii, zdolne do pochłaniania nadwyżek, liczba godzin z ujemnymi cenami będzie rosła wraz z przyłączaniem nowych instalacji OZE. Według prognoz Polskich Sieci Elektroenergetycznych, do 2030 roku moc zainstalowana w fotowoltaice może przekroczyć 30 GW, co wielokrotnie zwiększy skalę zjawiska.
Jak MŚP może zarobić na ujemnych cenach?
Dotychczas z ujemnych stawek korzystały głównie wielkie zakłady przemysłowe, które mogły dostosowywać produkcję do sygnałów cenowych. Teraz oferty dla mniejszych firm zaczynają wprowadzać spółki obrotu. Przykładem jest Axpo Polska, która udostępniła klientom z sektora MŚP opcję rozliczania się według cen spot – bieżących stawek rynkowych. Dzięki temu przedsiębiorcy otrzymują wynagrodzenie za pobraną energię w godzinach ujemnych, co realnie obniża ich miesięczne faktury.
Jak wyjaśnia Rafał Jagliński, SME Sales Manager w Axpo Polska, rozwiązanie to jest dostępne także dla firm, które mają już podpisane długoterminowe kontrakty na zakup energii. Oznacza to, że mogą one optymalizować koszty bez konieczności wypowiadania istniejących umów. Kluczowym narzędziem staje się codzienna prognoza stawek publikowana przez TGE po godzinie 11:00 – pozwala ona planować pracę energochłonnych urządzeń w godzinach najniższych cen.
Przedsiębiorstwo, które potrafi przesunąć procesy produkcyjne na godziny z ujemnymi stawkami, może sprawić, że pobór energii stanie się źródłem przychodu. W praktyce oznacza to, że np. piekarnia uruchamiająca piece w nocy, gdy wiatr i słońce generują nadmiar energii, nie tylko nie płaci za prąd, ale jeszcze na nim zarabia. To realne narzędzie optymalizacji budżetu, które w dobie rosnących kosztów prowadzenia działalności zyskuje na znaczeniu.
Dla firm, które rozważają inwestycje we własne źródła OZE, ujemne ceny są dodatkowym argumentem za budową instalacji fotowoltaicznych. Własna produkcja energii w godzinach szczytu słonecznego może być magazynowana lub sprzedawana, a w momentach nadpodaży – pozwalać na dodatkowe oszczędności. Więcej o możliwościach, jakie daje energetyka słoneczna, można przeczytać na stronie Farmy pv.
Foto: images.pexels.com






