Najnowsze propozycje zmian w rozporządzeniu dotyczącym warunków technicznych, jakie powinny spełniać budynki, wywołały ostre reakcje w środowisku ekspertów od odnawialnych źródeł energii. Zdaniem przedstawicieli branży, planowane przepisy mogą w praktyce zahamować rozwój rynku magazynów energii w Polsce, a w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwić ich instalację w budynkach mieszkalnych i komercyjnych.
Kontrowersyjne zapisy w projekcie rozporządzenia
Projekt datowany na 13 maja 2026 roku, nad którym pracuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, zawiera szereg zapisów, które – jak oceniają specjaliści – są sprzeczne z unijną dyrektywą EPBD 2024/1275. Maciej Borowiak, prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME), zwraca uwagę, że proponowane regulacje nie tylko nie ułatwiają, ale wręcz utrudniają magazynowanie energii w istniejących budynkach. Przykładem jest paragraf 312 ust. 4 pkt 4, który wprowadza bezwzględny zakaz instalowania magazynów energii w lokalach mieszkalnych budynków wielorodzinnych oraz na balkonach i loggiach. Według szacunków SBFiME, dotyczy to około 45 proc. polskiego zasobu mieszkaniowego.
Koszty dla przedsiębiorstw i brak zróżnicowania technologii
Projekt przewiduje również ograniczenia dla większych instalacji magazynowania energii w firmach. Limit 600 kWh pojemności na jedną strefę pożarową (paragraf 312 ust. 1) oznacza, że przedsiębiorstwo planujące magazyn o pojemności 1–2 MWh będzie zmuszone do tworzenia oddzielnych stref pożarowych, co generuje koszty rzędu kilkudziesięciu do nawet dwustu tysięcy złotych – jeszcze przed zakupem baterii. Dodatkowo, zgodnie z paragrafem 312 ust. 2, magazyny o pojemności powyżej 300 kWh będą mogły być instalowane wyłącznie na pierwszej kondygnacji nadziemnej z bezpośrednim dostępem z zewnątrz, co w praktyce wyklucza wiele obiektów, takich jak hale wielopoziomowe czy budynki z antresolą.
Eksperci krytykują również brak rozróżnienia technologii magazynowania. Paragraf 316 uzależnia wymogi wydzielenia ogniowego wyłącznie od pojemności baterii, nie biorąc pod uwagę rodzaju ogniw ani certyfikacji systemu. Oznacza to, że bezpieczne ogniwa LFP, stabilne termicznie do 250 stopni Celsjusza, są traktowane identycznie jak tańsze, mniej bezpieczne baterie bez certyfikatów. Dla instalacji powyżej 120 kWh wymagane jest wzniesienie ścian żelbetowych o odporności ogniowej dwie godziny, co – jak podkreśla Borowiak – jest rozwiązaniem niespotykanym w żadnym innym kraju Unii Europejskiej.
Wpływ na instalatorów i bezpieczeństwo
Projekt wprowadza również nowe wymogi dotyczące prowadzenia przewodów DC. Zgodnie z paragrafem 303, przewody te muszą być prowadzone na zewnątrz budynku, a wewnątrz – tylko w tynku o grubości 5 mm lub w osłonie ogniowej. W praktyce oznacza to konieczność kucia ścian lub stosowania stalowych rur, co znacząco podnosi koszty i komplikuje montaż. Borowiak zwraca uwagę, że po dziesięciu latach funkcjonowania rynku bez poważnych incydentów, ministerstwo nie przedstawiło żadnych danych uzasadniających tak restrykcyjne przepisy.
Kolejnym problemem jest nieprecyzyjny zapis dotyczący wyłącznika awaryjnego dla straży pożarnej. Przepis nakazuje jego montaż, ale nie określa, czy ma on odłączać falownik, czy obniżać napięcie do bezpiecznego poziomu. Jak wskazują doświadczenia z Australii, gdzie podobne wyłączniki są obowiązkowe, zwykłe rozłączniki DC często ulegają awarii w warunkach atmosferycznych, generując iskrzenie i zwiększając ryzyko pożaru. Co więcej, nawet po ich zadziałaniu, kable między panelami a falownikiem pozostają pod napięciem, co stanowi zagrożenie dla ratowników.
Co dalej z rynkiem magazynów energii?
Maciej Borowiak podsumowuje, że wdrożenie rozporządzenia w proponowanym kształcie może oznaczać „śmierć branży residential i C&I w Polsce”. W jego ocenie, przepisy są wadliwe i sprzeczne z unijną dyrektywą, którą mają implementować. Branża apeluje o konsultacje i wprowadzenie regulacji opartych na faktach oraz zróżnicowaniu technologii, tak aby nie hamować rozwoju OZE w kraju. Farmy pv – jako przykład dużych instalacji – również mogą odczuć skutki tych zmian, jeśli nie zostaną one skorygowane.
Foto: images.pexels.com





