Fundacja Instrat opublikowała raport, w którym szczegółowo przeanalizowała finansowe konsekwencje, jakie dla Polski niosły zakłócenia na globalnym rynku ropy naftowej, wywołane konfliktem zbrojnym w Iranie. Zgodnie z wyliczeniami think-tanku, łączny rachunek za ten kryzys, który obciążył zarówno budżet państwa, jak i portfele obywateli oraz firm, wyniósł co najmniej 10 miliardów złotych.
Dokument zatytułowany „Rachunek za uzależnienie” wskazuje, że największe obciążenia spadły na sektor transportowy. W szczególności ucierpiały przedsiębiorstwa korzystające z pojazdów z silnikami Diesla, dla których cena oleju napędowego wzrosła o 1,77 zł na litrze. Dla porównania, kierowcy aut benzynowych odczuli podwyżkę na poziomie około 40 groszy za litr. To pokazuje, jak różne gałęzie gospodarki są wrażliwe na wahania cen surowców.
W odpowiedzi na kryzys rząd premiera Donalda Tuska wdrożył Pakiet CPN, który zakładał czasowe obniżenie stawek VAT i akcyzy oraz wprowadzenie maksymalnych cen paliw na stacjach. Jak jednak zauważają analitycy, korzyści z tego rozwiązania były nierównomiernie rozłożone. Firmy będące podatnikami VAT mogły odliczać ten podatek, przez co obniżka nie przyniosła im takich samych oszczędności, jakie odczuli zwykli konsumenci. W efekcie, według szacunków Instratu, budżet państwa stracił blisko 2 miliardy złotych – zarówno w wyniku samego kryzysu, jak i kosztów wprowadzenia pakietu osłonowego.
Fundacja podkreśla, że środki te można było przeznaczyć na cele zwiększające bezpieczeństwo energetyczne kraju, zamiast łagodzić skutki braku niezależności. W związku z tym eksperci rekomendują skierowanie wpływów z planowanego podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego (tzw. windfall tax), szacowanych na 6 mld zł, na rozwój transportu opartego na krajowej energii. Wśród propozycji znalazły się: rozwój programu społecznego leasingu samochodów elektrycznych z miesięczną opłatą do 450 zł, obniżenie VAT na ładowanie pojazdów elektrycznych do 8 proc., rozbudowa infrastruktury ładowania oraz wprowadzenie jednolitego biletu na transport publiczny wzorowanego na rozwiązaniu niemieckim.
Autor raportu, Michał Grabka, zwraca uwagę, że przedłużający się konflikt w Iranie unaocznił skalę uzależnienia polskiej gospodarki od importowanych paliw kopalnych. Jego zdaniem, szersze wykorzystanie samochodów elektrycznych zasilanych energią ze źródeł krajowych mogłoby zwiększyć przewidywalność kosztów transportu i pozostawić większą część wydatków energetycznych w polskiej gospodarce. Podobne stanowisko prezentuje Aleksander Rajch z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, który wskazuje, że napięcia polityczne w regionach produkujących surowce mają bezpośredni wpływ na sytuację gospodarczą Polski. Rozwój elektromobilności może stopniowo ograniczać tę zależność.
Prognozy przywołane w raporcie wskazują, że w ciągu najbliższych pięciu lat wzrost liczby samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej może zmniejszyć popyt na ropę o co najmniej 1 milion baryłek dziennie, co odpowiada blisko 10 proc. obecnego zużycia. To z kolei przekłada się na wzrost niezależności energetycznej Polski. Warto również zwrócić uwagę na rosnącą rolę odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym. Inwestycje w Farmy pv mogą być kluczowym elementem tej transformacji, zapewniając stabilne i tanie źródło zasilania dla rozwijającej się floty pojazdów elektrycznych.
Foto: images.pexels.com





