Urząd Regulacji Energetyki (URE) wprowadza obowiązek korygowania wniosków o przyznanie świadectw pochodzenia dla energii odnawialnej. Powodem jest rekordowa liczba godzin z ujemnymi cenami energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). Zjawisko to, choć korzystne dla odbiorców końcowych, staje się wyzwaniem dla producentów zielonej energii.
Kiedy nie przysługują zielone certyfikaty?
Zgodnie z przepisami ustawy o odnawialnych źródłach energii, świadectwa pochodzenia nie są przyznawane za energię wytworzoną w godzinach, gdy średnie ważone ceny na Rynku Dnia Następnego są ujemne przez co najmniej sześć kolejnych godzin. W kwietniu 2026 roku taką sytuację odnotowano aż czterokrotnie: 5, 6, 25 oraz 26 kwietnia. Łącznie było to 39 godzin, podczas których ceny spadły poniżej zera.
Dla porównania, w całym 2025 roku w Polsce zanotowano zaledwie 12 godzin z ujemnymi cenami. Wzrost ten jest bezpośrednio związany z dynamicznym rozwojem fotowoltaiki, która w słoneczne dni generuje nadmiar energii, powodując spadek cen na giełdzie. Podobne zjawiska obserwuje się w Niemczech, gdzie w 2025 roku ujemne ceny występowały przez ponad 300 godzin.
Korekta wniosków – obowiązek producentów
Wytwórcy energii z OZE, którzy złożyli wnioski o zielone certyfikaty za kwiecień 2026 roku, muszą pomniejszyć wolumen energii o ilość wyprodukowaną w godzinach objętych ujemnymi cenami. W przypadku instalacji z dokładnym pomiarem godzinowym, podstawą korekty są wskazania liczników. Tam, gdzie takich danych brak, przyjmuje się ilość energii, jaką instalacja mogłaby wyprodukować przy pełnej mocy w tych okresach.
Brak korekty może skutkować wezwaniem do uzupełnienia wniosku, co wydłuży procedurę wydawania certyfikatów. Eksperci podkreślają, że producenci powinni na bieżąco monitorować notowania TGE oraz komunikaty Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). W przeciwnym razie mogą stracić wsparcie finansowe, które w 2026 roku jest szczególnie cenne, ponieważ podmioty zobowiązane do realizacji obowiązku OZE nie mogą go pokryć opłatą zastępczą, a jedynie zakupem i umorzeniem zielonych certyfikatów.
System wsparcia OZE w Polsce
System zielonych certyfikatów obowiązuje obecnie tylko dla instalacji uruchomionych do 2016 roku. Nowe farmy wiatrowe i fotowoltaiczne korzystają z systemu aukcyjnego, który również jest wrażliwy na wahania cen rynkowych. W praktyce oznacza to, że producenci energii odnawialnej muszą coraz precyzyjniej prognozować produkcję i dostosowywać ją do warunków rynkowych.
Przykładowo, w Niemczech operatorzy dużych farm PV często decydują się na czasowe wyłączenie instalacji w godzinach największej podaży, aby uniknąć strat. W polskich realiach, gdzie moc zainstalowana fotowoltaiki przekroczyła już 20 GW, podobne strategie stają się niezbędne. Warto również wspomnieć, że rozwój magazynów energii mógłby znacząco złagodzić problem ujemnych cen, pozwalając na gromadzenie nadwyżek i oddawanie ich do sieci w godzinach szczytu.
URE zapowiada, że wraz ze wzrostem liczby instalacji OZE, prawdopodobieństwo występowania ujemnych cen będzie rosło. Dlatego kluczowe jest, aby producenci i inwestorzy uwzględniali to ryzyko w swoich biznesplanach. Dla tych, którzy rozważają budowę nowych farm PV, warto zapoznać się z ofertą firm specjalizujących się w kompleksowych rozwiązaniach, takich jak Farmy pv, które oferują nie tylko montaż, ale także doradztwo w zakresie optymalizacji produkcji i zarządzania energią.
Podsumowując, kwiecień 2026 roku przyniósł polskim producentom OZE nowe wyzwania. Ujemne ceny energii, choć korzystne dla konsumentów, wymuszają większą dyscyplinę i elastyczność w sektorze odnawialnym. W dłuższej perspektywie może to przyspieszyć inwestycje w magazyny energii i inteligentne systemy zarządzania siecią, co jest niezbędne dla stabilnej transformacji energetycznej.
Foto: images.pexels.com





