Naczelny Sąd Administracyjny wydał przełomowe orzeczenie, które potwierdza możliwość stosowania Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych (ZPI) dla projektów związanych z energetyką wiatrową. Równocześnie Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (UD316), co zdaniem ekspertów może znacząco przyspieszyć rozwój farm wiatrowych w Polsce.
Dlaczego to ważne dla branży OZE?
Dotychczas procedury planistyczne dla dużych instalacji OZE, w tym farm wiatrowych, były skomplikowane i czasochłonne. ZPI, jako narzędzie łączące w sobie elementy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i decyzji o warunkach zabudowy, mają uprościć i skrócić te procesy. Jak podkreślają analitycy rynku, w Polsce w 2023 roku przybyło zaledwie 1,2 GW nowych mocy wiatrowych, podczas gdy potencjał szacowany jest na ponad 10 GW w najbliższych latach. Orzeczenie NSA może być kluczem do odblokowania tych inwestycji.
Według Filipa Sokołowskiego z Urban Consulting, autora analizy dla branży, samo orzeczenie to dopiero pierwszy krok. “Aby ZPI faktycznie zadziałały, potrzebne są dalsze dostosowania legislacyjne. Projekt UD316 wymaga uzupełnień, które uwzględnią specyfikę inwestycji liniowych i wielkoobszarowych, jakimi są farmy wiatrowe” – zauważa ekspert.
Propozycje zmian w projekcie UD316
W środowisku ekspertów pojawiają się konkretne postulaty usprawnienia procedur. Przede wszystkim zwraca się uwagę na potrzebę dostosowania narzędzi planistycznych do rodzaju inwestycji. Obecny projekt przewiduje koncepcję urbanistyczno-architektoniczną, która jest idealna dla budynków mieszkalnych, ale nie sprawdza się w przypadku rozległych instalacji technicznych.
- Koncepcja zagospodarowania terenu – zamiast koncepcji urbanistyczno-architektonicznej, dla farm wiatrowych bardziej odpowiednia byłaby koncepcja zagospodarowania terenu. To proste rozwiązanie wyeliminowałoby wątpliwości interpretacyjne.
- Redukcja liczby uchwał – eksperci sugerują rezygnację z dodatkowej uchwały rady gminy, która ma być wymagana do dopuszczenia koncepcji zamiast projektu ZPI. “Każda dodatkowa uchwała wydłuża proces i podnosi koszty, a na wczesnym etapie nie mamy jeszcze wiedzy o wytycznych organów czy akceptacji społecznej” – argumentuje Sokołowski.
- Jasne zasady dla koncepcji – jeśli koncepcja zagospodarowania terenu ma być dopuszczona, musi być precyzyjnie określone, co powinna zawierać. Szczególnie ważne jest uwzględnienie obowiązujących i projektowanych planów miejscowych, aby uniknąć konfliktów i sprzeczności.
Koordynacja procesów planistycznych
Eksperci zwracają uwagę na konieczność lepszej koordynacji między różnymi planami miejscowymi. W wielu gminach równolegle procedowane są plany pod energetykę wiatrową. Brak synchronizacji może prowadzić do sytuacji, w której uchwalane są dokumenty wzajemnie sprzeczne, co wydłuża procedury i generuje dodatkowe koszty.
Dodatkowo, postuluje się zmianę zasad wyznaczania granic dla planów pod wiatr. W miejscach, gdzie obowiązuje już plan z zakazem zabudowy, nie powinno być konieczności sporządzania nowego dokumentu. To mogłoby znacząco przyspieszyć proces dla inwestorów i gmin.
W kontekście rosnących cen energii i potrzeby uniezależnienia się od paliw kopalnych, rozwój energetyki wiatrowej w Polsce nabiera strategicznego znaczenia. Jak wynika z danych Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, w 2024 roku moc zainstalowana w lądowych farmach wiatrowych może wzrosnąć o kolejne 2 GW, ale tylko pod warunkiem dalszych ułatwień legislacyjnych. Więcej o inwestycjach w odnawialne źródła energii można przeczytać na stronie Farmy pv.
Podsumowując, wyrok NSA i proponowane zmiany to krok w dobrym kierunku, ale aby w pełni wykorzystać potencjał energetyki wiatrowej, potrzebne są dalsze, przemyślane modyfikacje przepisów. Kluczowe jest, aby były one dostosowane do realiów inwestycji, a nie tylko do biurokratycznych schematów.
Foto: images.pexels.com





