Polski system elektroenergetyczny mierzy się z rosnącym wyzwaniem związanym z integracją odnawialnych źródeł energii. Według najnowszych danych, w marcu 2026 roku skala nierynkowego redysponowania, czyli wyłączeń OZE zlecanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), osiągnęła alarmująco wysoki poziom, znacznie przekraczając wartości z analogicznego okresu ubiegłego roku. Zjawisko to dotyka przede wszystkim wielkoskalowe farmy fotowoltaiczne, które tracą znaczną część potencjalnej produkcji.
Marzec 2026: Wzrost produkcji, ale i rekordowe ograniczenia
Marzec przyniósł wyraźny wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych w porównaniu do zimowych miesięcy. Jak podaje think-tank Forum Energii, OZE wygenerowały wtedy 4,1 TWh energii, pracując ze średnią mocą 5,6 GW i pokrywając 26,9% krajowego miksu wytwarzania. Kluczową rolę odegrała fotowoltaika, której średnia moc wyniosła 2,3 GW, co oznacza wzrost o 126,6% względem lutego.
Niestety, ten wzrost generacji szedł w parze z drastycznym zwiększeniem wyłączeń. Operator systemu, PSE, był zmuszony do zastosowania nierynkowego redysponowania przez 206 godzin w marcu, co stanowiło 28% czasu w miesiącu. Ofiarą tych działań padły głównie elektrownie fotowoltaiczne przyłączone do sieci wysokiego i średniego napięcia.
Porównanie z latami poprzednimi nie pozostawia wątpliwości
Skala problemu w 2026 roku jest bezprecedensowa. Tylko w marcu ograniczono generację 219,6 GWh energii z OZE, co stanowi 8,1% potencjalnej produkcji. Dla wielkoskalowej fotowoltaiki straty sięgnęły 16,5%. To niemal dwukrotnie więcej niż w marcu 2025 roku, kiedy to wyłączono 114,9 GWh.
Co istotne, sytuacja ta ma miejsce pomimo niższej całkowitej produkcji OZE w pierwszym kwartale 2026 roku w porównaniu do lat 2024 i 2025. To pokazuje, że problem nie wynika wyłącznie z większej ilości zielonej energii w systemie, ale z jego strukturalnych ograniczeń. Inwestycje w Farmy pv napotykają na bariery połączeniowe.
Przyczyny i potencjalne rozwiązania
Eksperci z Forum Energii wskazują na główne przyczyny tak wysokiego poziomu redysponowania:
- Niska elastyczność źródeł węglowych: Konwencjonalne elektrownie muszą pracować na tzw. minimum technicznym, co ogranicza możliwość szybkiej redukcji ich mocy w odpowiedzi na wzrost generacji z OZE.
- Brak wystarczającej liczby magazynów energii: System pozbawiony jest odpowiednich „buforów”, które mogłyby absorbować nadwyżki produkcji w godzinach szczytu fotowoltaiki.
- Ograniczona możliwość wykorzystania nadwyżek: W Polsce wciąż na niewystarczającą skalę wykorzystuje się technologie takie jak elektrolizery do produkcji zielonego wodoru czy magazyny ciepła, które mogłyby konsumować nadmiarową energię.
„Skala wyłączeń OZE byłaby mniejsza, gdyby konwencjonalne elektrownie miały niższe minima i mogły szybciej reagować na sytuację w systemie elektroenergetycznym” – podsumowuje think-tank.
Rozwiązaniem problemu jest zatem przyspieszenie inwestycji w elastyczność systemu. Kluczowe staje się budowa i integracja magazynów energii, rozwój inteligentnych sieci oraz modernizacja jednostek konwencjonalnych, aby mogły lepiej współpracować z niestabilnymi źródłami odnawialnymi. Bez tych działań dalszy dynamiczny rozwój fotowoltaiki, zwłaszcza w segmencie wielkoskalowym, może napotykać na poważne bariery techniczne, a potencjał czystej energii będzie marnowany.
Foto: images.pexels.com






